24.08.2026 r.
Cały blog jako bezpłatny eBook w formacie pdf.
Uśmiechnij się, jesteś w kadrze!
Jesteś przeciwny inwigilacji? To znaczy, że jesteś terrorystą, pedofilem i jednocześnie zapewne wrogiem państwa. Uczciwi ludzie nie mają przecież niczego do ukrycia. Czyżby? Jesteś przestępcą, skoro nie chcesz by twój partner, lub partnerka dowiedziała się o twoim – mniej lub bardziej niewinnym flircie?
Każdy z nas bez wyjątku, mógłby wymienić sytuacje, które wolałby nie udostępniać publicznie. Nie chodzi tu o to, co zjadłeś na śniadanie. Te informacje wielu z nas świadomie ogłasza na Facebooku & Co. Niektórzy panicznie boją się tego, że kumple od piwa, przed którymi zgrywają silnego faceta, dowiedzą się kto tak naprawdę ma więcej do powiedzenia w ich małżeństwie.

Film z polskim audio.
Bezsprzecznie dostęp do nagrań monitoringu bardzo ułatwia pracę policji. W wielu przypadkach te nagrania są ważnym dowodem w sprawach kryminalnych. Kamery, także te kontrolowane przez sztuczną inteligencję, nie rozróżniają przestępców od uczciwych ludzi. Jak miałyby to robić, skoro o tej kwalifikacji decyduje sąd? Zadaniem policji jest wykrycie potencjalnych przestępców i zdobycie dowodów tych czynów. Większość z nas rozumie to i nawet popiera takie metody działania. Zgodnie z hasłem: więcej bezpieczeństwa poprzez większą kontrolę!
Znacznie mniej osób popiera jednak stosowane nagminnie w Chinach metody „wychowawcze” w ramach kredytu społecznego. Jeśli jesteś starszą osobą mającą problemy ze szybkim poruszaniem się, twoje zdjęcie łatwo możesz trafić na wielki bilbord z opisem twojego „przestępstwa” polegającego na zbyt późnym opuszczeniu przejścia dla pieszych, kiedy światło z zielonego zmieniło się na czerwone.

Tylko że bezpieczeństwo wcale się nie poprawia. Poprawia się natomiast kontrola, której celem wcale nie jest nasze bezpieczeństwo. Celem kontroli jest bezpieczeństwo totalitarnego systemu władzy.
Przedstawiony w dyskusji na filmie na początku tego artykułu problem inwigilacji dzięki technologii firmy Flock Safety, został poruszony w artykule na Report24: Bruksela rozważa rozszerzenie nadzoru nad tablicami rejestracyjnymi – przykład USA pokazuje, do czego to może doprowadzić. Źródło.
Jedziesz rano do pracy. Gdzieś nad lub obok drogi znajduje się kamera. Nie musisz się zatrzymywać, okazywać dokumentu tożsamości i najprawdopodobniej nawet nie zauważysz kontroli. Tablica rejestracyjna jest odczytywana automatycznie, można zarejestrować lokalizację i czas, a dane można porównać z innymi informacjami. Pojedyncza kamera początkowo zapewnia tylko jedno dopasowanie. Jeśli wystarczająca liczba takich urządzeń zostanie umieszczona w różnych lokalizacjach, a dane zostaną połączone, możliwe będzie określenie, gdzie pojazd poruszał się w różnych momentach.

Pewnie wzruszysz ramionami. Wiedzą lepiej niż ja gdzie i kiedy przejeżdżałem samochodem? Cóż z tego – to przecież nie jest żadna tajemnica. Zmienisz jednak zdanie, jeśli trafisz na policyjną listę podejrzanych o ciężkie przestępstwo, ponieważ są dowody na to, że byłeś w pobliżu miejsca zbrodni. Policję nie interesuje fakt, że w rzeczywistości tego przestępstwa dokonały trzyliterowe służby – one nie są obiektem zainteresowania policji. Zadaniem policji jest znalezienie pasującego „sprawcy”, dlaczego więc nie miałbyś ty nim zostać? Nie twierdzę, że tak zawsze działa policja – to byłoby nieuczciwe – ale zdarzają się specjalne zlecenia dla organów ścigania szukania kozłów ofiarnych. Obyś nigdy nie został takim Lee Harveyem Oswaldem – wygodnym „sprawcą” zabójstwa amerykańskiego prezydenta.
Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com
<Jeśli podoba Wam się to, co piszę, bardzo pomogłoby dalszemu rozpowszechnianiu tych artykułów, gdybyście je udostępniali Waszym znajomym na mediach społecznościowych.