1210. Prawdziwe oblicze wojny
1210. Prawdziwe oblicze wojny

1210. Prawdziwe oblicze wojny

06.03.2026 r.

Cały blog jako bezpłatny eBook w formacie pdf.

… wszystko w naszej cywilizacji ma na celu ukrycie przed nami tej rzeczywistości. Wojna jest przedstawiana jako coś heroicznego i pełnego blasku. Mieszkańcy Bliskiego Wschodu są przedstawiani jako obłąkani, podludzie-dzikusy. Konsekwencje zachodniego podżegania do wojny są ukrywane przed opinią publiczną tak bardzo, jak to możliwe.
Muszą to zrobić, ponieważ imperium zachodnie jest uzależnione od wojny. Wojna jest spoiwem, które spaja imperium. Potrzebują masowego rozlewu krwi, aby mógł on trwać, i potrzebują, aby społeczeństwo nie stawiało mu oporu. Imperium nie może istnieć bez wojny. Pokój nie może istnieć bez obalenia imperium.

Tak pisze na temat wojny Caitlin Johnstone – australijska dziennikarka w swoim artykule opublikowanym we wtorek na caitlinjohnstone.com.au: Gdyby ludzie Zachodu mogli pojąć, czym naprawdę jest wojna. Źródło.

„Jedno uderzenie i nie było tak źle, ale kiedy uderzył drugi, nagle wszystko eksplodowało. Wszystkie okna się roztrzaskały. Ktokolwiek miał fajkę wodną, ​​został rzucony na podłogę” – powiedział Shahin. „Jeden z moich przyjaciół, którego nie znam zbyt dobrze, siedział tutaj. Do ostatniej chwili trzymał w rękach fajkę wodną. Został przecięty na pół. Połowa ciała rzuciła się na bok. Złożyłem go z powrotem i położyłem tam, gdzie był. Kawałek jego mózgu wylądował tutaj, na podłodze”.

Zbyt drastyczne opisy? Zaburzają piękny obraz „sprawiedliwej” wojny? Pewnie – lepiej jest przecież śnić o bohaterskim wdeptywaniu Putina w ziemię! Jak to się z reguły kończy? Nie będzie żadnego wdeptywania, będzie oderwana przez pocisk od ciała noga w bucie…

Tak wygląda naprawdę efekt zwycięskiego ataku USraela na budynek szkolny w południowym Iranie.

Postawa Iranu ma zdecydowane poparcie wśród osób rozumiejących pokrętne meandry zachodniej polityki prowojennej. Moja sympatia leży nie po którejkolwiek ze stron konfliktu, jakkolwiek doskonale rozumiem politykę Teheranu i trudno byłoby mi znaleźć trafniejszą odpowiedź na zbrodnicze postępowanie syjonistów, to moja sympatia zawsze jest przy ofiarach wojny. Zarówno tragicznie doświadczonych rodziców tych zabitych dziewcząt w szkole podstawowej w irańskim Mimab, jak i także ofiar irańskich rakiet w Izraelu.

Nie akceptuję argumentu, że to Żydzi są winni tej wojnie i dlatego trzeba ich wszystkich pozabijać. Są tacy, którzy się cieszą, że wyznawcy mojżeszowi wreszcie dostaną to, na co zasłużyli. Niektórzy z nich tak, ale z pewnością nie wszyscy. Ta historia nie jest wcale nowa.

81 lat temu taka fałszywie pojmowana kara i zbiorową odpowiedzialność stosowana była przez aliantów wobec Niemców. Nie ma żadnego wytłumaczenia za zabójstwo setek tysięcy cywilów w Hamburgu i Dreźnie w roku 1945. Naturalnie, że to Niemcy dokonali niezliczonych zbrodni na narodach Europy, ale odpowiedzialność zbiorowa wymierzana punktowo jest także zbrodnią. Gdyby rzeczywiście wszyscy Niemcy byli odpowiedzialni za popełnione zbrodnie podczas wojny, to czemu ukarano jedynie mieszkańców dwóch miast? Tak ma wyglądać sprawiedliwość? Oczywiście, że nie namawiam do wybicia żadnego narodu – jeśli ktoś dojdzie do takiej konkluzji, oznacza, że nie jest w stanie zrozumieć, o czym tutaj piszę.

Luty 1945. Amerykanie przynoszą „pokój” nad Dreznem:
Między 200 000 a 400 000 kobiet i dzieci zginęło w wyniku bombardowań przeprowadzonych przez USA i RAF!
Dzisiaj „wyzwala się” Irańczyków, około 30 lat temu wyzwolono Jugosławię, a także Wietnam, Irak, Afganistan, Syrię, Libię itp.

Wybrane przeze mnie fragmenty bardzo dobrego artykułu Caitlin Johnstone (tłumaczenie i link powyżej):

Patrzysz na tych okularników i rozpieszczonych polityków, jak paplają o wojnie tak, jak opowiadają o planach remontu kuchni czy podróży do Paryża, i od razu wiesz, że gdyby wojna kiedykolwiek stanęła u ich progu, dosłownie by się zesrali. Nigdy by się z tego nie otrząsnęli. Spędziliby resztę życia w szoku i traumie, bo to, co zobaczyli, wstrząsnęłoby nimi nieodwracalnie do głębi.

Miałoby to na nich taki wpływ, ponieważ wojna jest najgorszą rzeczą na świecie. Każdy, kto ma sprawnie działający ośrodek empatii i światopogląd oparty na prawdzie, przeniósłby góry, aby zapobiec wojnie. A jednak rządzą nami socjopaci, którzy aktywnie jej szukają. Wojna jest najgorszą rzeczą na świecie, a rządzą nami najgorsi ludzie na świecie.

Wojna to najgorszy sposób na rozwiązywanie problemów, które zostały stworzone po to, by do tej wojny doszło.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

<Jeśli podoba Wam się to, co piszę, bardzo pomogłoby dalszemu rozpowszechnianiu tych artykułów, gdybyście je udostępniali Waszym znajomym na mediach społecznościowych.

Dodaj komentarz