1236. Bełkot do narodu
1236. Bełkot do narodu

1236. Bełkot do narodu

03.04.2026 r.

Cały blog jako bezpłatny eBook w formacie pdf.

Przeciętny mieszkaniec naszej planety ma odruch wymiotny po konfrontacji z konfabulacją prezydenta Stanów Zwyrodniałych. Dlatego moi czytelnicy nie będą zmuszani do słuchania tej niedorzecznej brei w stylu Joe Bidena. Dla masochistów zawsze zostaje możliwość otwarcia tych farmazonów, ale skutki zdrowotne mogą być poważne. Można, ale nikt nie musi się wsłuchiwać w ten stek bzdur czytając czwartkową analizę – artykuł na ZeroHedge: Ceny ropy gwałtownie rosną, a Trump zapowiada „ekstremalnie mocne uderzenie” w Iran w ciągu najbliższych 2-3 tygodni i grozi „powrotem do epoki kamienia łupanego”. Źródło.

Nowa karykatura jemeńskiego artysty Kamala Sharafa poświęcona niekończącym się kłamstwom Trumpa!

W przeciwieństwie do oderwanych od rzeczywistości sprzecznych z sobą twierdzeń Trumpa, jak balsam działa na nas logicze i autentyczne środowe orędzie prezydenta Iranu Masouda Pezeshkianiego:

Naród irański nie żywi wrogości do innych narodów, w tym do mieszkańców Ameryki, Europy ani krajów sąsiednich. Nawet w obliczu powtarzających się zagranicznych interwencji i nacisków w swojej chlubnej historii, Irańczycy konsekwentnie i wyraźnie rozróżniali rządy od narodów, którymi rządzą. Jest to głęboko zakorzeniona zasada w irańskiej kulturze i zbiorowej świadomości, a nie tymczasowa postawa polityczna. Z tego powodu przedstawianie Iranu jako zagrożenia nie jest zgodne ani z rzeczywistością historyczną, ani z obserwowanymi obecnie faktami. Takie postrzeganie jest wynikiem politycznych i ekonomicznych kaprysów możnych – potrzeby stworzenia wroga, aby uzasadnić presję, utrzymać dominację militarną, utrzymać przemysł zbrojeniowy i kontrolować rynki strategiczne. W takim otoczeniu, jeśli zagrożenie nie istnieje, zostaje ono wymyślone.

Odkąd Izrael rozpoczął bombardowanie Libanu na początku marca, libański muzyk Mahdi al Sahely publikuje mini-koncerty w zbombardowanych dzielnicach Bejrutu.

W jednym ze swoich postów gra melodię z filmu Stevena Spielberga „Lista Schindlera” z 1993 roku, skomponowaną przez Johna Williamsa. Jest to prawdopodobnie jedno z najważniejszych dzieł, które od ponad trzech dekad uwrażliwia publiczność, zwłaszcza na Zachodzie, na cierpienie Żydów podczas II wojny światowej.

Dzięki Sahely’emu ponadczasowa ścieżka dźwiękowa rozbrzmiewa teraz w ruinach stolicy kraju, który – według analityków takich jak Max Blumenthal – państwo Izrael zaczyna krok po kroku poddawać czystce etnicznej.

Kontrast między procesem twórczym muzyki a niszczycielską siłą wojny znajduje tu swoje ucieleśnienie.

Libański wiolonczelista gra „Listę Schindlera” wśród ruin Bejrutu.
Źródło.

Po obu stronach konfliktu cierpią zwykli ludzie. To oni są rzeczywistymi bohaterami tej tragikomedii. Patrzą jak ciała ich bliskich są wydobywane spod gruzów. Mówią w języku, którego nie rozumiesz, ale to nie znaczy, że są postaciami z jakiejś gry komputerowej. Odczuwają tak jak ty, mają rodziny, których stratę opłakują. Cierpienia nie są wirtualne.

Teraz, kiedy potomkowie ofiar okrutnych represji nazistowskiego reżimu stworzonego w Niemczech i wspierango przez wielką finansierę zachodniego świata, sami stają się oprawcami, świat zatoczył wielkie koło swojej tragicznej historii. Nie doczekają się przyjścia Mesjasza. Jedyne czego się doczekają to wielka pustynia gruzów. Może właśnie tak miała wyglądać ta ich długo wyczekiwana świątynia?

W północnej części okupowanej Palestyny, w tym w Hajfie, Tamrze, Szfaramie i Kirjat Atta, rozległy się syreny ostrzegające przed atakiem rakietowym po wystrzeleniu rakiet z Iranu.

Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com

<Jeśli podoba Wam się to, co piszę, bardzo pomogłoby dalszemu rozpowszechnianiu tych artykułów, gdybyście je udostępniali Waszym znajomym na mediach społecznościowych.

Dodaj komentarz