01.04.2026 r.
Cały blog jako bezpłatny eBook w formacie pdf.
Wiem, na czym polegają tajemne pertraktacje USA z Iranem. Trump nas nie okłamuje, on naprawdę prowadzi rozmowy w sprawie zawieszenia broni. Niekoniecznie z ludźmi sprawującymi realną władzę w Iranie, ale jednak. Dlaczego nie udało się żadnemu z dziennikarzy dotrzeć do tych negocjatorów? Odpowiedź jest prosta: ponieważ strona amerykańska ma taki zwyczaj, że usuwa wszelkich świadków negocjacji. Zgodnie z zasadą, że dobry negocjator, to martwy negocjator. Taktykę tę Amerykanie udoskonalili, pertraktując dawno temu z Indianami. Domyślam się, że zgodnie z tradycją częstowali mediatorów wodą ognistą.

Jeśli ktoś się do tej pory nie zorientował, chciałbym zwrócić uwagę na dzisiejszą datę… Dalej będzie już w miarę poważnie.
Pomysł na negocjacje nie jest wcale zły. Może pomóc Trumpowi wyjść z twarzą z tej awantury, na którą namówili go najlepsi przyjaciele. Może pomóc, ale nie pomoże, o ile Iran nadal będzie odpalał swoje ponoć dawno zużyte zasoby rakiet i wysyłał drony. A Iran nie zamierza po raz drugi dogadać się z odwiecznymi wrogami. Bo i po co? Żeby w najbliższej przyszłości zostać narzędziem pomagającym w budowie trzeciej świątyni dla wyznawców Mojżesza?

Mądry człowiek może dać się raz nabrać. Zdezorientowany, da się nabrać i drugi raz, ale za trzecim będzie już bardziej ostrożny. To właśnie dlatego mówi się, że kłamstwo na krótkie nogi. Nie róbmy wariata z prezydenta USA. Może się tak właśnie zachowuje, ale nie chcemy przecież, by wyłgał się przed karą, jeśli daj Boże stanie kiedyś przed sądem.
Nadal uważam, że gdyby dzisiaj prezydentem była Kamala Haris, to także doszłoby do wojny z Iranem, a mielibyśmy dodatkowo pełną gamę tęczy, inwazji nachodźców, integrację polityczną USA ze Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich, przymus szczepionkowy histerię klimatyczną i powiększony podatek za wydychanie dwutlenku węgla.

Źródło: Telegram 31,03,2026 r. 10:23.
Teraz wybór broni należy do Trumpa. Albo pozwoli, żeby skończył w zakładzie psychiatrycznym, albo podtrzymując amerykańską tradycję, pozostawi przyjaciela szantażystę na Bliskim Wschodzie własnemu, niezbyt godnemu pozazdroszczenia losowi i opublikuje wszystkie dokumenty sprawy wyspy E., którymi go Bibi szantażował. Odejdzie w niesławie, ale przynajmniej nie jako ten, który doprowadził świat do katastrofy zagłady. I jeszcze jedno: niech da sobie spokój z pokojową nagrodą Nobla – naprawdę nie ma o co walczyć. To żadna chluba stać w jednym szeregu obok zbrodniarza Baracka Obamy i donosiciela Bolka.
Autor artykułu Marek Wójcik
Mail: worldscam3@gmail.com
<Jeśli podoba Wam się to, co piszę, bardzo pomogłoby dalszemu rozpowszechnianiu tych artykułów, gdybyście je udostępniali Waszym znajomym na mediach społecznościowych.