91. Homo Libertatis
91. Homo Libertatis

91. Homo Libertatis

Wiedeń 3.6.2021

Zadzwonił budzik. Wraca świadomość nowego dnia. Dzisiaj będzie ważny dzień. Jest sobota i mamy zapowiedzianą wielką demonstrację.

Jestem zapisany jako mówca na trybunie. Temat: ochrona dzieci przed eksperymentami medycznymi. Muszę jeszcze raz przeczytać tekst i wprowadzić poprawki. Każde słowo jest ważne. Szybkie śniadanie i włączam komputer. Tak wiele zostało już powiedziane, że niełatwo jest wymyślić coś oryginalnego.

Przed południem muszę jeszcze zrobić zakupy. Mogą być problemy, bo ja nigdy nie zakładam tej szmaty na twarz.

I problemy były. To nie sprzedawcy, ale mój sąsiad wszczął awanturę w sklepie. Wyzywał mnie od niesolidarnych egoistów. Jestem zagrożeniem dla wszystkich ludzi. Moim zdaniem nie brak maski jest tu zagrożeniem. Moja postawa grozi zawaleniem się jego poglądów. A tego boi się najbardziej. Dlatego jest odporny na wszelkie logiczne i naukowe argumenty. No cóż nie jestem niczyim terapeutą i nie zamierzam nim być. I tak kupiłem co chciałem.

Wychodzę na demonstrację. Już czuję tę energię towarzyszącą takim wydarzeniom. Kiedy tysiące ludzi takich jat ty i ja spotykają się by zaprotestować przeciwko jawnie dokonywanej zbrodni. Później zobaczymy w telewizji, że jesteśmy skrajnymi nacjonalistami, czy prawicowymi ekstremistami. Taka obłędna narracja sprzeczna z bezpośrednim odbiorem rzeczywistości, ma za zadanie powstrzymać od udziału w takich demonstracjach tych, którzy ich jeszcze na żywo nie przeżyli. Pozostali są tak czy siak „straceni dla reżimu”, jak o swoim pokoleniu powiedział pewien przedszkolak w czasie stanu wojennego (według Jacka Kaczmarskiego).

Wychodzę na trybunę, serce dudni jak zawsze w takich sytuacjach. Tremy to ja się chyba nigdy nie pozbędę. Dobrze, że przetrenowałem moją mowę w domu. Teraz mówię płynnie i widzę zainteresowanie w oczach odbiorców. „Nie pozwólmy wstrzykiwać niezbadanych środków naszym dzieciom. Pierwsze przypadki śmierci u zaszczepionych dzieci muszą być przestrogą dla rodziców. Wiem, że chcecie jak najlepiej dla nich. Nie dopuście byście musieli do końca życia opiekować się sparaliżowanymi, albo niewidzącymi waszymi dziećmi”.

Wiem, że jest to oddziaływanie na emocje, ale jak inaczej przekonać rodziców by nie krzywdzili swoich od nich tylko zależnych dzieci? Mamy z drugiej strony do czynienia z wielką maszynerią propagandową, która stosuje wszystko by zwiększyć obroty szczepionkowym koncernom.

Dostałem duże brawa i parę gwizdów jak to zwykle bywa. Jestem z siebie zadowolony. Działam zgodnie z moją wiedzą i przekonaniami. Czuję się szczęśliwy i spełniony.

Autor artykułu Marek Wójcik

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

*

code